UN BEL AMOUR POUR LES VOYAGES A PARIS ET LA LIBERTE TANT ATTENDUE.VIVE L'AMOUR.JE T'AIME

                                     BONJOUR PARIS.SALU MONACO.VIVE LA FRANCE
                                                                              VIVE L'AMOUR. JE T'AIME

                                      DZIEŃ DOBRY PARYŻ.CZEŚĆ MONAKO.WIWAT FRANCJA.
                                                                           KOCHAM CIĘ
                                                                             






                                                                         
ŁUK TRYUMFALNY W DZIEŃ ZAKOCHANYCH
HAPPY VALENTINE'S DAY.

                               BONJOUR PARIS.SALU MONACO.VIVE LA FRANCE.JE T'AIME
                              DZIEŃ DOBRY PARYŻ.CZEŚĆ MONAKO.WIWAT FRANCJA
                                                                  KOCHAM CIĘ


Dzień dobry Państwu.Jestem przekonany, że wszystko co jest związane z Francją,Paryżem, Monaco,Cannes, Nice i innymi miastami Francji dla nas to zawsze bardzo przyjemne wspomnienia i marzenie ponownie odwiedzić ten bajeczny kraj, gdzie wszystko jest związane z wielkimi historycznymi wydarzeniami, osobowościami, demokracją i wolnością. Paryż,Monako i Cannes w naszym rozumieniu to mekka turystów, super projektantów i modelek, Festivale de Cannes, super bogatych ludzi oraz szykownych jachtów, rajdu Formuły 1, ciepłego klimatu i bardzo przytulnych kawiarenek, które są czynne i w noc i w dzień. Mogę nawet określić to miasto jako raj na ziemi. Tak,że jak ktoś ma dużo pieniędzy to nie trzeba czekać na obiecany raj, a warto zamówić bilet na samolot do Nicei, a od Nicei autobusem za jedno euro można szybko (za 15 minut) dojechać do prawdziwego raju na ziemi. A więc coś konkretnie o podróży do Francji,Paryża,Monaco, Cannes i innych miast Europy. Jestem przygotowany wirtualnie powrócić  pamięcią do mojej pierwszej podróży.Mieszkałem wtedy w Odessie, a czasy były po upadku muru Berlińskiego i Radzieckiego i w Odessie szybko zaistniały biura podróży, a dla nas obywateli z totalitarnego reżymu to była realna szansa na znajomość z wartościami Europy. Jednak reklamowana europejska demokracja na żywo nie bardzo respektowała wolność, bo dostać wizę do Francji było nie tak prosto i sporo kosztowało. Po wielkich mękach po konsulatach miałem wymarzoną wizę i nie bardzo prestiżowy autobus, który ruszył po ukraińskich fatalnych drogach w stronę Europy. Ruszyliśmy z Odessy po obiedzie, a rano byliśmy na początku Europy w Polsce, gdzie szły  bojowe działania Solidarności, a w sklepach był tylko ocet i wielkie kolejki, a na drogach wędrowali i czekali rabusie na łatwą zdobycz ( na autobusy z zagranicznymi bogatymi turystami). Był to okres zimowy i szybko robiło się ciemno. Do naszego nocnego postoju w Zielonej Górze pozostawało 2 godziny jazdy,nagłe nasz autobus zaczęły blokować 2 samochody jeden z przodu, a drugi z prawej strony. Nasz doświadczony  kierowca wiedział już o co chodzi pasażerom  z obu  samochodów a  więc się nie zatrzymał  i zaczął na nich jechać. Bandyci nie mieli szans z ogromnym autobusem, który jechał prosto na nich.Tym bohaterskim sposobem uratował nasze portfele,bagaże  a może nawet nasze życie z rąk bandytów. I tak szczęśliwe dojechaliśmy do miejsca postoju na nocleg w Zielonej Górze. Po kolacji wszyscy poszli spać bo byli  bardzo zmęczeni drogą oraz dramatycznymi  przeżyciami. Rano ja obudziłem się pierwszy bo miałem w planie mały biznes, a konkretnie sprzedać jeden z moich trzech aparatów fotograficznych znanej i lubianej w Europe marki Zenit. Bazar w tych czasach był wielką przyjemnością, dodatkowo znałem trochę język polski i szybko znalazłem dobrego kupca. Szczęśliwy i radosny z gotówką w kieszeni poszedłem prosto do kantoru, gdzie wymieniłem ją na dolary. Wróciłem  do naszego hotelu i po śniadaniu wyruszyliśmy w dalszą podróż do Pragi. Dojechaliśmy do granicy z Czechami, gdzie 2 godziny sprawdzali paszporty i nasze walizki. Wszystko było ok i nasz autobus po dobrej drodze w porównaniu z  ukraińskimi pojechał w stronę historycznej Złotej i pięknej Pragi, gdzie mieliśmy zaplanowany jeden dzień na zwiedzanie historycznych zabytków i nie tylko. Dojechaliśmy w dobrym nastroju do hotelu w centrum Pragi, a po kolacji wszyscy mieliśmy wolny czas na spacery przed snem. Ja zdecydowałem się odwiedzić Praską Operę. Kasy byli otwarte i ja grzecznie poprosiłem reklamę teatru. Powiedziałem,że jestem z Odessy i pracuję w Konserwatorium Muzycznym im.A. Nieżdanowej w Odessie. Dostałem kilka reklam i dodatkowo czarujący uśmiech. W jednej z reklam było napisane,żeTeatr Narodowy (Narodni Diwadło) jest zbudowany w stylu neorenesansowym, znanym jako Alma Mater Czeskiej Opery oraz że jest Pomnikiem  Historii Sztuki. Jest położony przy ul.Ostrowni 1, a kamień węgielny pod budowę Teatru Narodowego został wmurowany 16 maja 1868 roku, jednak ten historyczny projekt nie był bardzo dobrze przygotowany finansowo oraz w sprawach projektu i z tego powodu prace szły z wielkimi przerwami i aferami korupcyjnymi. Mało tego w 1881 roku miał miejsce tragiczny pożar, który bardzo mocno uszkodził niedokończony budynek  Po wyjaśnieniu wszystkich okoliczności pożaru i ukaraniu winnych, prace nad ukończeniem budynku  teatru szły bardzo szybko i już w 18 listopada 1883 roku budynek teatru został zakończony. I tak historyczne dzieło sztuki Czech 18 listopada 1983 roku w setną rocznicę powstania  teatru został ponownie otwarty po gruntownej renowacji trwającej od 1977 roku. Teatrowi przybyło również nowe, futurystyczne skrzydło.Obecnie Teatr Narodowy składa się z trzech zespołów artystycznych (opery,baletu i dramatu, które na przemian grają w zabytkowym budynku Teatru Narodowego, w Teatrze Stanowym oraz w Teatrze Kolowrat). 1 stycznia 2012 roku Teatr Narodowy wzbogacił się Operą Państwową i ma na swoim koncie  5 scen. Bardzo chciałbym  porównać Narodowy Teatr w Pradze z naszym teatrem Opery i Baletu w Odessie. Z tego powodu kupiłem bilet na balet P.Czajkowskiego ( Jezioro Łabędzie)  Moskiewskiego Wielkiego Teatru. To dla mnie jako wykładowcy Konserwatorium Muzycznego w Odessie była wielka frajda. Najpierw powiem,że Odeski Teatr jest bardziej  luksusowy i pod względem architektury oraz komfortu. Balet był wspaniały bo to była wielka historyczna rosyjska szkoła,która jest bezkonkurencyjna na świecie. Rolę Zigfrida, Odetty,Odillii, Benno i innych wykonywały wielkie geniusze baletu.  Po zakończeniu przedstawienia zrobiłem pamiątkową sesję  zdjęciową w środku teatru oraz fasadę na zewnątrz i szybko w dobrym nastroju poszedłem do hotelu bo na następny dzień rano mieliśmy wyjazd z Pragi do Paryża. Byłem bardzo przyjemnie zmęczony od artystycznych emocji oraz podróży  i błyskawicznie zapadłem w głęboki sen. Rano wszyscy w naszej grupie turystów pytali, gdzie ja wieczorem byłem.Najwięcej zainteresowania miała bardzo piękna kobieta w moim wieku,która miała na imię Natasza. Powiedziałem jej, że specjalnie dla Pani powiem na piękne Pani uszko co robiłem przez cały wieczór.Zbliżyłem  się do jej twarzy blisko i powiedziałem na uszko ( jesteś bardzo piękna kocham Cię), a następnie  powiedziałem, że byłem w Teatrze Narodowym, była bardzo zdziwiona ale  zadowolona. Po śniadaniu w stylu szwedzkim odjechaliśmy z pięknej Pragi,gdzie dużo historycznych zabytków i tanie czeskie piwo. Panowie z naszej grupy mieli solidne zapasy i cały czas do granicy z Niemcami i Francją świętowali i śpiewali. A ja miałem okazję i przyjemność rozmawiać w miłosnej atmosferze z piękną Natalią. Na granicy tych krajów  pogranicznicy i celnicy zachodniej demokracji sprawdzali fachowo nasze bogate, i walizki z towarem na mały biznes z zamożnymi francuzami. Po wszystkich formalnościach  nasz autobus ruszył do Paryża, a dokładnie do hotelu Senia położonego  w południowej części Paryża, 4 km.od targu Rungis International Market, 5 km od lotniska Paryż-Orly i 1 km od centrum handłowego Belle Epine.Po kolacji we francuskim stylu wszyscy padli w błogi sen, a ja wyszedłem na korytarz z zamiarem zrobienia spacerku przed snem. Ale nagłe w korytarzu zauważyłem Nataszę, moje serce zabiło bardzo mocno na widok jej urody i ja zdecydowałem się zbliżyć  do niej.Rozmawialiśmy bardzo długo ze sobą.A potem zapytałem czy mogę ją dotknąć, ona nic nie powiedziała, a tylko zamknęła oczy. Wtedy ja w euforii miłosnych emocji ręce zbliżyłem  do jej pięknego biustu i poczułem jaka ona była rozpalona, moje ręce jak błyskawica dostały się pod jej podkoszulek, gdzie było gorąco, a serce śpiewało miłością. W miłosnym uścisku weszliśmy do łazienki i włączyliśmy  prysznic. Bawiliśmy się  jak dzieci i smakowali aromat miłości i zdrowotnego seksu w stylu francuskim i nie tylko. A ja znawca urody i piękności całowałem jej piękny biust, oczy i usta oraz aromat kwiatka ze smakiem miłosnym. Po takich cudownych emocjach i miłosnym spełnieniu spałem jak dziecko. Rano obudziłem się w dobrym nastroju. Na śniadaniu z daleka dostrzegłem czarujący uśmiech Nataszy,która piła pyszną kawę.Po śniadaniu była krótka informacja kierownika naszej grupy o rozkładzie dnia. Z informacji dowiedzieliśmy się, że jedziemy do Paryża  naszym autobusem i że w planie na dzisiaj mamy odwiedziny Luwru, a po 14 godzinie jak ktoś chce, to może spacerować po Paryżu bez grupy i że wracamy do Hotelu wieczorem o 19.00, a miejsce zbiórki jest przy Notre Dame de Paris.Dodatkowo dostaliśmy informację,że jak ktoś ma ochotę wracać sam do hotelu, albo spóźni się to trzeba jechać  Metrem ze stacji Place de Concorde kolei RER do stacji Pont de Rungis, a  nasz hotel znajduje się w 15 min. od stacji.Dodatkowo powiedziała, że bez znajomości języka francuskiego jest to bardzo ryzykowne. Plan dnia nam się podobał i autobus ruszył do Paryża. Jechaliśmy 30 minut i byliśmy przy Królewskim Pałacu Luwr. Po zakupie biletów wszyscy z wielkim zainteresowaniem weszliśmy do Królewskiego Pałacu. Od młodej francuski, która prowadziła ekskursje dowiedzieliśmy się bardzo dużo ciekawych rzeczy, że Palace de Luvre  jest jednym z największych muzeum na świecie. Z mojego Punktu widzenia Luwre to główna wizytówka Francji, wielka historia Królów Francji sztuki,architektury i kultury. Dlaczego wizytówka, dlatego, że statystyka pokazuje,że wszyscy turyści, który odwiedzają Paryż jak minimum jeden raz idą do tego wielkiego Pałacu. Luwr jest położony  między ulicą (rue de Rivoli) i prawym brzegiem rzeki Sekwana oraz lubianymi przez paryżan ogrodami Tuileries.i rue de Luvre. Od naszej miłej przewodniczki dowiedzieliśmy się dużo ciekawostek, że w kompleksie budynków o całkowitej powierzchni wynoszącej 60 600 metrów kwadratowych znajdują się  zbiory liczące około 300 000 dzieł sztuki od czasów najdawniejszych po połowę wieku XIX, dzieła światowego dziedzictwa o największej sławie takie jak np stela z kodeksem Hamurapiego, Nike z Samotraki,Venus z Milo, Mona Liza Leonarda da Vinci i inne.Moja piękna Dama Natasza była zachwycona, kiedy zauważyła, że rozumiem wszystko co mówią po francusku, a ja miałem dodatkowy powód, żeby dostać (bisous) po polsku to buziaki. Sprawa w tym,że kiedy ja byłem w wieku szkolnym bardzo interesowałem się historycznymi wydarzeniami Francji. Z moich ust ona dowiedziała  się, że muzeum, które znajduje się w Pałacu Luwru (Palais du Luvre) powstało po tym jak w 1672 roku bardzo wybitny Król Francji Ludowik XIV w błyskawicznym tempie zbudował sobie nową siedzibę w Wersalu i przeprowadził się,a Luwr z powodu tego, że Król zostawił bogatą kolekcję dzieł sztuki antycznej zdecydował przebudować na Muzeum Narodowe.Powiedziałem Nataszy,że jest i inna przyczyna dlaczego Ludwik XIV wyprowadził się.Sprawa w tym,że Ludwik XIV bał się biednego ludu Paryża, który nieraz buntował się przeciw Królowi. I tak nastała godzina 14.00 i obiecany wolny czas do odjazdu wieczorem o 19.00 do miejsce zamieszkania. Wszyscy zostali razem bo bali się,że się zgubią, a ja z piękną Damą szybko wyszliśmy na ulice Riwoli i doszliśmy do mostu pod nazwą Rosyjskiego cara Aleksandra, który był zbudowany z okazji zwycięstwa nad Napoleonem, dalej pokazałem Nataszy historyczny katolicki kościół Notre-Dame de Paris.Nie daleko od tego miejsca zauważyliśmy przytulną kawiarnię, gdzie za pieniądze sprzedanego w Polsce aparatu fotograficznego zamówiliśmy pyszny obiad kuchni francuskiej. Zupa była żółtego koloru, a po środku świecił się kawałek serka żółtego, a na drugie danie Natasza zachciała  spróbować słynne żabie uda, ja jej tego nie radziłem ale zamówiliśmy. Kreatywnie powiedziałem kelnerowi, że chcę zupę filet z kurczaka z warzywami, a na dodatek wino marki Bożole. Ja z wielkim apetytem zjadłem i jedno i drugie danie, a Natasza była tylko na początku zupy bo nie wiedziała jak sobie poradzić z serem,który się rozciągał jak guma. Po moich uwagach wszystko się udało i po rozliczeniach z bardzo młodym kelnerem Afrykańskiego pochodzenia w wesołym nastroju miłosnym po wypiciu bożole poszliśmy w stronę Place de la Concorde, gdzie był stracony ostatni król Francji Ludwik XVI  wraz z żoną Marią Antoniną, którzy byli oskarżeni o zdradę i 21 stycznia 1793 roku zostali straceni. Pokazałem Nataszy miejsce,gdzie stał szafot, który był blisko postumentu pomnika króla Ludwika XV, że wokół gilotyny była spora pusta przestrzeń i dużo gwardzistów, a wielki tłum ludzi w celach bezpieki był dużo dalej od szafotu. Po przybyciu na miejsce wyroku Ludwik wysiadł z powozu i natychmiast został przekazany w ręce kata.Król sam zdjął frak i krawat, został w zwykłej kamizelce. Nie chciał, by mu podcinano włosy, a przede wszystkim by go wiązano. Wszedł na szafot, gdzie było czterech egzekutorów powiedział głośno "Umieram niewinnie, przebaczam moim wrogom, pragnę, by moja krew przyniosła pożytek Francuzom i uśmierzyła gniew Boga. Natasza była zachwycona moim opowiadaniem i powiedziała, że jestem najlepszym przewodnikiem i dostałem gorącego buziaka.Następnie  zdecydowaliśmy się iść w stronę Alei Pól Elizejskich ( Avenue des Champs  Elysees), potocznie ludzie mówią Les Champs Elysees (Pola Elizejskie). Kiedy powiedziałam o tym Nataszy, powiedziała, że dużo słyszała o tym Deptaku Paryżan i jest bardzo zainteresowana jego historią  Ja powiedziałem, że chętnie opowiem jej wszystko co wiem. Zacząłem od tego,że na tym miejscu,gdzie teraz jesteśmy prawie 400 lat temu były wiejskie pola uprawne, a z rozwojem Paryża ludzie zaczęli  budować domy oraz prowadzić biznes  dla tego  była potrzeba zbudować drogę. A w 1616 roku bardzo mądra kobieta Maria Medycejska  zdecydowała upiększyć ją obsadzając  drzewami i to był strzał w dziesiątkę bo od tego czasu ulica stała się bardzo popularnym, modnym i lubianym miejscem spacerów  Królów i  Królowych, arystokratów, artystów,malarzy, zwykłych paryżan i mln turystów. Popularność  tej alei była na tyle błyskawiczna jak i ceny na ziemię i nieruchomości.. I tak Pola Elizejskie zostali wchłonięte  przez wielką aglomerację Paryską. Aleja była kilka razy przebudowywana ostatnio w 1993 roku, kiedy była poszerzona.Byliśmy z Nataszą na Polach Elizejskich od strony Placu de Concorde z którego była bardzo wyraźnie widoczna wysoka i bardzo ciekawa budowa co wpadło w oko pięknej Nataszy. Ja powiedziałem,że to Łuk Triumfalny, który był zbudowany w ciągu 30 lat od 1806 po 1836 roku na zlecenie Napoleona. Łuk Triumfalny to hołd Napoleonowi i wszystkim bohaterem  Francji, którzy zdobywali sławę dla Francji. Po tej informacji i buziakach od Nataszy  ruszyliśmy aleją w stronę Łuku Triumfalnego.I  z prawej strony i z lewej byly sklepy renomowanych firm takich jak Dior,Chanel i inne. Nataszy bardzo się spodobał jeden z wielkich brendów Francji Lui Vitone, i że chce coś sobie kupić, ja powiedziałem, że to bardzo drogi sklep i trzeba najpierwsze zrobić mały biznes. Z tego powodu poszliśmy do jednego z luksusowych jubilerów,gdzie ja pokazałem właścicielowi drogi pierścionek z propozycją, że chcemy sprzedać, dodawszy  informacje,że jesteśmy turystami z Odessy. Kiedy on zauważył wyrób z bardzo drogim kamieniem, to powiedział,że musi sprawdzić czy nie jest podróbą. Po długim  sprawdzeniu, zaproponował nam swoją cenę ja powiedziałem,że to bardzo mało i trzeba dołożyć minimum 10%. Po mocnym targu marketingowym uzgodniono dobra cenę, a w oczach Nataszy pojawił się mocny błysk zafundowania potrzebnych markowych rzeczy. I tak z bogatą kasą francuskich franków, który miały  dobrą wartość na rynku europejskim  wyszliśmy od jubilera i poszliśmy w stronie Lui de Vitona Jednak po drodze napotkaliśmy młodego mężczyznę arabskiego lub afrykańskiego pochodzenia,który miał ciekawy chwyt kryminalny.Nagle wyrzucił przed nami plik  pieniędzy i zaproponował  nam ich podział. Ja powiedziałem mu "merd" i szybko poszliśmy do naszego sklepu. W sklepie było dużo ludzi kupujących ale i dużo obsługi, od razu podbiegł młody firmowo ubrany pan i zaciął nas czarować sztuką marketingową. W ciągu 15 minut mieliśmy już kilka firmowych reklamówek,jedna z nich była moja z bardzo piękną białą wizytową koszulą marki Lui Vitone, która służyła  mi kilka lat, a Natasza po udanych zakupach świeciła jak miłosne słoneczko. Czasu do odjazdu autobusu zostawało nie dużo i my szybko ruszyli w stronę Notre-Dame de Paris gdzie nas oczekiwał autobus. Wszyscy w autobusie pytali z jakiego powodu mamy takie radosne miny  i skąd tyle reklamówek,bardziej  ich interesowało jak udało się nam nie zgubić w tym wielkim nieznanym, obcym mieście.. Natasza powiedziała, że miała super kreatywnego przewodnika i dostałem buziaka na znak podziękowania. W rozmowach o cudach Paryża nie zauważyliśmy, że dojechaliśmy  do naszego hotelu. Po kolacji i rozmowach o wydarzeniach w ciągu dnia ja dostałem wystarczająco romantycznego buziaka na dobranoc od Nataszy i poszliśmy spać bo na jutro mieliśmy bardzo mocny program w związku z tym,że to był ostatni dzień w Paryżu, a dalej na nas czekał Versale, Monaco,Nicea i Cannes. Rano po szybkiemu makijażu i śniadaniu razem z gwiazdą, pełen energii i marzenia,żeby być cały dzień razem z Nataszą. Wyjechaliśmy bardzo rano o 8.00, a o 8.30 byliśmy przy Notre-Dame de Paris. Przewodniczka powiedziała,że mamy cały dzień wolny do 19.00, a jak ktoś sobie woli zostać w nocnym Paryżu więcej czasu, to prosiła dojechać do naszego hotelu na Metrem przez RER. Byliśmy z Nataszą zadowoleni, że mamy wybór dojazdu do hotelu bo mieliśmy na ten dzień bardzo dużo do zwiedzania. Po tym jak powiedzieliśmy wszystkim miłego dnia i Happy Valentine's Day bo to był piękny dzień zakochanych i w dobrym nastroju szybko ruszyliśmy  w stronę metra przy Placu de Concorde na rozeznanie aby wieczorem nie mieć niespodzianek. Ale pierwszą niespodzianką było samo Paryskie metro. W moim marzeniu to powinno było być coś bardzo luksusowego w stylu "Francja elegancja" a w realu to było coś od retro początku XX stulecia, a może i starsze. I tutaj zrozumieliśmy,że zrobiliśmy dobrze,że mamy czas spokojnie zbadać system tego metra. System metra jest bardzo skomplikowany i po konstrukcji i po informacji o stacjach i przejściach od jednego piętra do drugiego oraz od jednej stacji do drugiej. Ale agresywnej reklamy nie brakuje. Na wszystkich ścianach ogromne bilbordy, gdzie reklamują wszystko od bezpłatnych prezerwatyw dla młodzieży do samochodów.marki Mustang.Chcę jednak podkreślić,że na nowych stacjach metra jest bardzo komfortowo. Cena biletów też nas bardzo zaskoczyła, bo na  nasze kieszenie była to duża suma. Jeden przejazd kosztował 6 franków, a bilet dobowy 35 franków.Zdecydowaliśmy,że nam więcej opłaca się kupić dobowy aby nie mieć kłopotów z przejazdami od jednej stacji do drugiej. To była słuszna decyzja bo dawała nam możliwość szybko się ruszać po całym Paryżu aby zdążyć zrobić to do 20.00 godziny kiedy mieliśmy zaplanowany powrót samodzielnie do naszego hotelu. Zauważyliśmy w tych podziemnych korytarzach,peronach i w wagonach bardzo dużo ludności afrykańskiej,arabskiej,chińskiej i innych narodowości z bardzo oryginalnych zakątków świata i wtedy szybko zrozumieliśmy,że trzeba pilnować swoje portfele i nie tylko. Jeden z nich miał około 16 lat i był z dziewczyną, która była francuską i oni bez skrupułów,że w wagonie było dużo ludzi przytulali się i smakowali buziaki w afrykańskim stylu, a twarz miał podobną podobną do goryla. Dodatkowo zauważyliśmy dużo ludzi, którzy zbierali pieniądze pod różnymi hasłami, takich jak:jestem chory na hiv,mam chorą matkę i inne oraz wielu  muzyków w parach jeden grał albo śpiewał a drugi zbierał franki i santimy.Jednak chętnych którzy by chcieli się podzielić z cwaniakami,było nie dużo. Po wszystkich doświadczeniach w metrze byliśmy zdecydowani, że trzeba się dostać na zewnątrz i wysiedliśmy na przystanku Saint-Michele i to był raj, bo byliśmy na świeżym powietrzu.Dlaczego na Saint-Michel, po pierwszy,że to historyczna stacja metra połączona z Notre-Dame de Paris, a po drugie,że tutaj bardzo ciekawa atmosfera i miejsce spotkań zakochanych, a po trzecie z tego miejsca wracamy do naszego hotelu. Najważniejsze było to,że z tego miejsca było blisko do zwiedzania: Opera Paryska, Musee D'Orsay, Champs Elysees, Wieża Eiffla, (Tour Eiffel),Louvre, Notre Dame,Bastille, Place de Concorde,Quartier Latine, Panteon, Montmartre i inne cuda Paryża. Moja Dama była bardzo zainteresowana,żeby zacząć z historycznej Wieży Eiffla. Powiedziałem jej,że to bardzo ciekawy historyczny temat i będzie zachwycona, że tylko musi uważnie mnie słuchać. Był bardzo piękny słoneczny dzień, przy Wieży było bardzo dużo ludzi oraz młodych francuzów afrykańskiego pochodzenia, którzy sprzedawali różne drobiazgi pamiątkowe od miniatur wieży Eiffla do biżuterii w afrykańskim stylu. To wszystko było rozłożone na kawałkach folii plastykowych i jak tylko policja zbliżała się to za kilka sekund oni już znikali. Widzieliśmy dużo młodych ludzi, którzy mocno przytulali się i smakowali aromat buziaków, my też cały czas to robiliśmy  bo to był Dzień Zakochanych (Happy Valentine's Day, i dużo par młodożeńców, którzy robili sobie sesje zdjęciowe. Jednak czas na informacje o cudach Paryża i Francji o historycznej wieży, która została symbolem Wielkości Paryża i Francji. A teraz moja droga powiedziałem Nataszy zamykaj swoje piękne oczy i uważnie słuchaj. Wszystko co jest genialne,zawsze zaczyna się przypadkowo. Tak było i z wieżą. Dwoje wykształconych i kreatywnych pracowników biura Gustavie'a Eiffela,którzy zajmowali  się projektowaniem podczas przerwy obiadowej wpadli na  pomysł, że na tym miejscu bardzo by pasowała wielka wieża, że to mogłoby być wielką atrakcją dla turystów oraz dla wypróbowania nowych technologii. Dokładnie to byli Maurice Koechlin i Emilie Nouguier. Kiedy pracodawca pomysłodawców genialnego projektu G.Eiffle dowiedział  się o tym to dołączył się i zaproponował finansowe wsparcie w sprawie zarejestrowania patentu.I tak w dniu 18 września 1884 roku Eiffel.,Kochelin i Nouguier zgłosili patent, który został zarejestrowany pod numerem 164364. Projekt został mocno zareklamowany we wszystkich gazetach Europy.Zainteresowanie projektem biznesmenów z Francji i Europy było na tyle wielkie,że mądry G.Eiffel zdecydował odkupić prawa autorskie od swoich pracowników, wraz z prawami do własności intelektualnej projektu. W tym samym roku został opracowany pierwszy projekt wieży o wysokości 300 m. Było ogłoszone, że dla najlepszego projektu miejsca lokalizacji wieży będzie ufundowana premia finansowa.Podano 107 propozycji po ich opracowaniu zdecydowano, że najlepszym miejscem jest Pole Marsowe, na którym w 1886 roku rozpoczęto historyczną budowę Wieży. Najpierw zbudowano  cztery kamienne fundamenty o powierzchni ponad 650 m kw. Prace nad fundamentem zakończono w ciągu  jednego roku.Jednak nie wszystko było tak proste bo artyści,malarze, pisarze i inni w 1887 zbuntowali się przeciw budowie tego projektu. Ciekawe jest to,że wśród tych, którzy buntowali się przeciw budowie były takie wielkie osobowości jak Malarze Leon Bonnat, poeci Francois Coppee, pisarze Aleksandre Dumas, Guy de Maupassant i inne gwiazdy tych czasów. Z mojego  punktu widzenia to nie zaszkodziło budowie wieży, a odwrotnie przysłużyło się sprawie bo pojawiło się dużo dodatkowych dawców i sponsorów  na realizacje tego projektu. 31 marca 1889 roku z wielkim triumfem wieża była zakończona i wielki bohater tego projektu Eiffel wywiesił  flagę francuską i cały świat świętował projekt wszystkich czasów. Warto dodać,że 75% wszystkich kosztów na budowę wieży zwróciło się już w ciągu 5 miesięcy (do końca roku,w którym zakończono budowę)  bo tłumy  zamożnych turystów  z całego świata specjalnie przyjeżdżały do Paryża. Dodatkowo zyski były  ogromne od sprzedaży miniaturek i innych pamiątek. Po takich mocnych opowiadaniach powiedziałem mojej Damie, że czas na pyszny świąteczny obiad. Zdecydowaliśmy się nie szukać innych kawiarni, a odwiedzić nasze sprawdzone miejsce niedaleko od Notre Dame. Po drodze wracając z Wieży Eiffle  mieliśmy wielką przyjemność na Placu Inwalidów zapoznać się z informacją o grobie wielkiego bohatera Francji. Napoleona i ogrodach Luksemburskich, gdzie był dużo ludzi,którzy spacerowali i biegali, a młodzi wszędzie nie krępowali się i mocno całowali się tak jak i my.. Dalej wyszliśmy na Pola Elizejskie bo było bardzo przyjemnie  zobaczyć jak Francja świętują dzień miłości. Szliśmy z góry od Łuku Triumfalnego po Polach Elizejskich i nagłe zauważyliśmy restauracje i Hotel pod nazwą Maksim, to nas bardzo zaciekawiło i zdecydowaliśmy zmienić wcześniejszy program miłosnego obiadu  z Notre Dame na Pola Elizejskie. I to było super,bo Maksim to wielka historia na Polach Elizejskich, dodatkowo w taki dzień obiad powinien być wyjątkowy. Weszliśmy do tej restauracji, która była jedną z bardziej szykownych i prestiżowych. Do nas szybko zbliżyła się młoda i bardzo piękna francuska, ja wykorzystałem swój język z dobrym akcentem francuskim, co bardzo ją zdziwiło i nawet policzki się upiększyli bo ja powiedziałem jej Happy Valentine's Jour, a ona elegancko opowiedziała merci beaukoup. Ja jej powiedziałem,że chcemy dużą rybę faszerowaną i jedną butelkę czerwonego wytrawnego wina burguńskiego. Dostaliśmy ogromną rybę na artystycznym firmowym talerzu i wino,które było otwarte i upiększone chusteczką kelnerka bardzo sprytnie rozlała nam do błyszczących kieliszków a ja  zapytałem o historię Maksima.Odpowiedziała,że po obiedzie przydzie do nas kierownik i wszystko nam opowie. My podziękowali jej, a wytrawne zdrowe wino dodało nam nie tylko dobrego apetytu, a i miłosnego nastróju Valentine's Day i my mocno się całowali oraz się uśmiechali do siebie.. W końcu obiadu do nas dołączył kierownik restauracji, który bardzo chętnie opowiedział nam o historii  architektonicznego cudu.  Hotel i restauracja Maksim były  zbudowane przez rosyjskiego arystokratę, który w czasach Cara Nikołaja przyjechał do Paryża i założył prywatny biznes. W restauracji był olejny portret z bardzo przystojnym panem, który był w stylu   kultury końca XIX stulecia w Paryżu. Mieliśmy bardzo dużo ciekawych historycznych rzeczy do odwiedzania a czas był już po 14.00. Pożegnaliśmy się z bardzo miłą kelnerką, której wręczyłem czerwoną różę, za co  dostałem bisous ( po polsku to buziaki) i bardzo przystojnym kierownikiem restauracji i wyszliśmy na Pola Elizejskie, to była wielka frajda bo mieliśmy bardzo romantyczny nastrój i  na początek skręciliśmy w stronę Opery Narodowej Paryża. Opera obecnie ma nazwę Opera Garnier (Palais Garnier) była zbudowana w latach 70. XIX wieku wg.projektu Charles'a Garniera. Jednak początki Opery,baletu.muzyki i teatru były  założone przez Królewską Akademię kultury,muzyki i teatru w 1672 roku na koszt dworu królewskiego, zajmującą się nie tylko operą,baletem i muzyką instrumentalną. Od 1713 roku Akademia Królewska  posiadała swój gmach w Paryżu, który nie dotarł do naszych czasów, ponieważ został zniszczony przez pożar w 1874 roku. Po odbudowie Opera Garnier zespoł  opery i baletu został przeniesiony do Paryża.Coś o historii budowy Palais Garnier. A było to w czasach cesarstwa Napoleona III w 1858 roku, kiedy Napoleon III Bonaparte osobiście wydał polecenie rozbiórki 12 tys. metrów kwadratowych zabudowy, która nie miała wielkiej historycznej wartości w celu zwolnienia miejsca pod gmach teatralny. Konkurs na projekt gmachu teatralnego wygrał młody architekt   Charles Garnier. Kamień węgielny pod pod budowę został położony w 1861 roku. Napoleon III Bonaparte tym samy chciał pokazać całemu światu,że Francja jest nie tylko mocarstwom wojennym ale i potęgą kultury i sztuki.Kiedy przyszliśmy blisko teatru, to byliśmy oczarowani wielkością budowy i bogactwem architektury. Kasy były  otwarte a z reklam,które nam udało się  dostać była informacja, że na publiczność w 1896 roku spadł wielki żyrandol, zabijając jedną osobę. Poważnie  uszkodzona została przy tym dekoracja malarska sufitu, która w 1964 roku została zastąpiona  nowymi freskami Marka Chagalla.Inną ciekawostką tego dzieła sztuki jest to,że przy budowie nie było zbadane dokładnie dobrze miejsce budowy. Niefortunna decyzja wyboru miejsca budowy kosztowało sporo nakładów finansowych oraz straty czasu bo okazało się,że pod miejscem budowy znajduje się podziemne jezioro, z którego trzeba było wypompować całą wodę co trwało prawie przez cały rok oraz  były inne trudności związane z barkiem potrzebnych materiałów i korupcyjnych spraw. Z tego powodu budowa trwała od 1861 roku do 1874, a inauguracja teatru nastąpiła w 1875 roku  inscenizacją fragmentów popularnej wtedy opery Fromentala Halevy'jego Żydówka. Po tej informacji powiedziałem Nataszy,że zostaje mi tylko dodać, że teatr został reklamowany i znany na cały świat po tym jak Gaston Lerouź napisał bestseler pod nazwą "Upiór w Operze", gdzie genialnie opisał jaka była walka z jeziorem pod sceną Opery Narodowej.Jego książka rozeszła się po całym  świecie w setkach tys.sztuk. Natasza powiedziała zrobię tobie dzisiaj piękną niespodziankę jak  spełnisz jedno moje życzenie, ja z wielkim natchnieniem zapytałem a jakie? czy będzie to przyjemne ona z uśmiechem powiedziała, że ma pomysł i pracuje  nad tym ale powie dopiero wieczorem. Powiedziałem zgoda mów co chcesz a  ona odpowiedziała,że chce na Monmartre, bylem zaskoczony i zapytałem, a co konkretnie chodzi: sklepy, malarze,zabytki, kawiarnie a może chcesz do kabaretu i tutaj ona dała znak,że trafione. Zapytałem czy nie bolą ją nogi bo do Monmatre, gdzie znajduje się Moulin Rouge (Czerwony Młyn) dobry kawałek drogi. Po drodze ja jej opowiedziałem,że Moulin Rouge to bardzo znany na świecie i lubiany w Paryżu kabaret, że projekt tego kabaretu został wymyślony i zrealizowany w październiku 1889 roku przez Juzepha Ollera. Budynek kabaretu znajduje się w dzielnicy czerwonych latarni i jest znany z czerwonej imitacji młyna na dachu. I tak w rozmowach i pocałunkach miłosnych z pomocą miejscowych obywateli doszliśmy do Monmartra. Po drodze zauważyliśmy sklep pod nazwą Tatti, powiedziałem Nataszy nie kuś się teraz, bo czas na zakupy będzie po odwiedzinach Moulin Rouge. Kiedy zbliżyliśmy się do tego miejsca to zauważyliśmy bardzo oryginalną konstrukcję i wtedy ja zapytałem co to jest a ona z uśmiechem powiedziała,że wygląda to na młyn, powiedziałem trafione tak  bo to jest Moulin Rouge po rosyjsku będzie Krasnaja Melnica, a po Posku Czerwony Młyn. Powiedziałem,że przedstawienia zawsze są wieczorem a biletów na występy zawsze brakuje, bo chętnych menów z całego świata nigdy nie brakuje. Dodatkowo powiedziałem jej,że najpopularniejszym wśród menów jest taniec kankan i jak chcesz pokażę tobie jak to działa.Podaj mi ręce a teraz na przemian nogi do góry i  w dół ruszamy się i podskakujemy oraz  uśmiechamy się.A teraz wracamy a po drodze idziemy do sklepu Tati. W sklepie były  tłumy ludzi i dużo polaków oraz ruskich ruskich. Natasza powiedziała żebym nie przeszkadzał jej robić zakupów a ja zrozumiałem,że ma sekrety. Za 15 minut  miała w rękach jedną ale wielką reklamówkę z marką firmy po środku koloru różowo -fioletowego i była bardzo zadowolona. Byliśmy szczęśliwy i zadowoleni z  zakupów, zwiedzania zabytków,sklepów i pomników i mieliśmy czas  na pyszną kawę i powrót z naszego ulubionego metra Saint-Michel do naszego hotelu bo jutro mamy rano odjazd do Versalu i dalej. Znaleźliśmy kawiarnię przy metrze Saint-Michel i po wzmocnieniu aromatyczną świąteczną kawą i miłosnej adrenalinie weszliśmy do metra i czekaliśmy na peronie gdzie odchodzą Pociągi RER. Na displeju była informacja za ile minut będzie nasz pociąg w kierunku naszej stacji Pont de Ruing. Kiedy pociąg podjechał to zauważyliśmy,że to były stare nie bardzo komfortowe wagony, ludzi było bardzo dużo i ja zdecydowałem sprytnie zafundować dwa wygodne miejsca i to opłaciło się bo 70 % ludności to byli francuzi afrykańskiego pochodzenia, którzy bardzo głośno się porozumiewali ale było spokojnie bez żadnych awantur. Natasza zmęczona i szczęśliwa po wszystkich wydarzeniach dnia  spokojnie zasnęła na moich kolanach a ja byłem szczęśliwym ochroniarzem jej serca i odczuwałem  miłosny aromat jej włosów i ciała. Po długich przystankach Notre-Dame,Gare d'austerlitz byliśmy na naszej stacji Pont de Ruing. Wyszliśmy ze stacji a przed nami był autobus który jechał w stronę naszego hotelu. Za 7 minut  dojechaliśmy do hotelu, gdzie nas z radością spotkała nasza kierowniczka, która martwiła się czy nie wpadliśmy w jakieś kłopoty. Ona powiedziała,że rano o 7.00 śniadanie a o 8.00 odjazd do Królewskiego Pałacu Ludwików w Versalu. My podziękowaliśmy jej za troskę o nas i poszliśmy do naszych pokojów. Kiedy  podeszliśmy do  pokoju Nataszy, ona z dziwnym czarującym uśmiechem powiedziała ,że czeka na mnie w pokoju za  za 10 minut. Byłem bardzo ciekawy propozycją i pomyślałem przecież po zakupach w TATTI ona mówiła o niespodziankach i sekretach. Byłem zaintrygowany i uniesieniu miłosnym, kiedy wchodziłem do jej pokoju serce mi biło jak młotek. Kiedy wszedłem w pokoju było ciemno, ona cicho powiedziała zamknąć  drzwi i zbliżyć się do niej.Ja cicho podszedłem i byłem w jej gorących ramionach, ona była prawie naga, a jej kwiatek był ubrany w stryngi ja jak magnesem zostałem przyciągnięty do jej gorącego ciała spragnionego miłości i pocałunków. Nie wiem jakim cudem spadły  ze mnie spodnie a za nimi moja  koszula. i opieraliśmy się o  ścianę, ja całowałem jej piękne piersi, usta i brzuch, który śpiewał o miłości i doszedłem do jej kwiatka i zacząłem  mocno całować wszystkie płatki (lepetal) tego kwiatka i nie mógłem się oderwać, ona trzymała moja głowę i mówiła kocham cię, na moment z jej róży wyprysnął zdrowotny nektar, który ja piłem i nic nie mogło mie oderwać od tego raju miłości. Potem wciągnąłem ją do łóżka i tak cała noc świętowaliśmy Happy Valentine's Day.  To był bajeczny prezent na dzień zakochanych od pięknej Nataszy. I tak w ramionach orfeusza spaliśmy całą noc. Rano ja obudziłem się wcześniej a  Natasza spała słodkim  snem, pocałowałem ją ze wszystkich stron i poszedłem do swojego pokoju, a o 7.00 byłem na śniadaniu, Nataszy nie było i wtedy szybko zjadłem śniadanie i poszedłem z pyszną  kawę do jej pokoju, ona była jeszcze w łóżku i po powitaniu buziakiem podałem jej kawę a  w nagrodę dostałem bardzo pięknego buziaka dodatkowo. Po wypiciu kawy w szybkim tempie zebraliśmy  walizki i wyszliśmy  na miejsce zbiórki. I tak po tym jak kierowniczka podała nam informację o planach podróży nasz autobus ruszył do w stronę Siedziby Królów. Z informacji doznaliśmy, że w Versalu mamy tylko dwie godziny na odwiedzani Pałacu Królów i 30 minut na mały obiad i nasępnie ruszamy dalej do Monaco. Równo o 8 godzinie nasz autobus ruszył w kierunku Wersalu (frVersailles). Mieliśmy z Nataszą bardzo dobre miejsca w autobusie oraz możliwość rozmowy na  temat Pałacu i bardzo wybitnego dyktatora Ludwika XIV. Z powodu tego,że w Wersalu będziemy mało czasu ja zdecydowałem wykorzystać czas dojazdu na ciekawą informacje o historii budowy tego Pałacu sztuki i kultury genialnego Króla Ludwika XIV. Ja zacząłem od tego,że Wersal jest miastem  który ma status gminy i znajduje się tak samo jak i Paryż w regionie Ile - de - France, w departamencie  Yvelines. Ten historyczny pałac znajduje się nie tak daleko od Paryża z powodu tego,żeby królowie mieli możliwość być blisko Paryżan,którzy bardzo często buntowali się a z drugiej strony chcieli być jak najbliżej aby nie przegapić zdrady ze strony swoich sprytnych konkurentów. Z tego powodu Ludwik XIV w okresie 1665-66 zatrudnił słynnych architektów Francji i Włoch, którzy w ciągu roku zaprojektowali genialny budynek Pałacu dla wybitnego władcy i dyktatora. Ludwik sam kontrolował prace nad projektem bo  on chciał,żeby to był pałac, który będzie sławą nie tylko dla  Francji, a najpierw jego osobowości jako króla,który miał wielką inteligencję, kulturę i władzę  absolutną, bo on jako ambitny dyktator mówił, że on jest i państwem   i Bogiem.Wszystkim dobrze wiadomy jego aforyzm "Państwo to Ja". Po tym jak Ludwik był zadowolony z projektu ze zmianami oraz uwagami w 1668 roku rozpoczęto budowę tego epokowego,kosztownego i morderczego  Pałacu, bo w ciągu jego budowy dużo ludzi zmarło od chorób,ciężkich i niebezpiecznych prac na wysokości w bardzo złych warunkach, kiedy pracownicy buntowali się to byli bardzo surowo karani. Tak okrutnymi sposobami ambitnemu dyktatorowi Ludwikowi XIV udało się w ciągu 14 lat zbudować światowy cud architektury i sztuki. Król był bardzo kreatywny i cały czas szukał jak dodatkowo upiększyć otoczenie  swojego genialnego pałacu. Z tego powodu miał pomysł jak dodatkowo szybko bez wielkich kosztów dodać dużo natury,urody i zdrowotnych spacerów. I wtedy król zaprosił słynnego projektanta kompleksów ogrodowo-parkowych  Andre Le Notre i to ze strony króla było bardzo trafne. Projekt był w bardzo szybkim czasie przygotowany i po akceptacji i uwagach króla błyskawicznie przystąpiono do jego realizacji. Byli zatrudnieni najlepsi ogrodnicy Francji,Włoch i Niemiec, którym były dane wszelkie możliwości dostaw roślin i drzew  nie tylko z Francji i Europy a i Afryki,Azji i Indii. I tak w rozmowach o historii Wersalu i Pałacu Królów  dojechaliśmy do Wersalu. Nasz autobus znajdował się niedaleko od pałacu i  wszyscy mieliśmy wolny czas na zwiedzanie miasta i Pałacu w ciągu 2 godzin i 30 m.na mini obiad. Wszyscy szybko się rozeszli. Aby się nie zgubić my z Nataszą trzymaliśmy się  za ręce i szybko ruszyli  do metalowych bram Pałacu. Było bardzo dużo ludzi i zdecydowaliśmy, że warto mniej chodzić po pałacu, a  przyjemniej będzie spacerować po ogrodach o których Natasza wiedziała bardzo dużo i była przygotowana na romantyczny spacerek i to była sama przyjemność bo ogrody,parki i jeziora były  ogromny i było gdzie się romantycznie schować przed publicznością w romantycznych sprawach Bardzo nam dobrze szło w dół od Pałacu i z powrotem bo wszędzie było dużo pomników i różnych przytulnych  ławeczek, gdzie Natasza darowała  mi bardzo romantyczne buziaki i tak czas się zbliżał na mini obiad i odjazd. W środku Pałacu w pobliżu  bram była kawiarnia i my szybko zjedliśmy obiad, dodając sobie  zdrowotnej energii i sił bo droga do Monaco,Nice i Kannes była dosyć długa przez miasta Orlean, Lyon, Grenoble. W Monako mieliśmy zaplanowany pobyt na jedna dobę na zwiedzanie bajecznego trójmiasta Nice,Monaco i Kannes. Równo o 11.00 godzinie nasz autobus ruszył w stronę naszego ostatniego pobytu. Chodzenie po ogrodach wielkiego Króla Ludwika było dosyć długie dla  niewysportowanych nóg Nataszy i jak tylko autobus ruszył Natasza słodko zasnęła, a ja z wielką przyjemnością oglądałem po drodze francuskie piękne pejzaże, a moja ręka spoczywała na jej kształtnym biuście co bardzo mocno mnie podniecało i dodawało zdrowej  energii oraz miłości do Nataszy i wszystkich kobiet bo kobieta dla mnie  to największy cud Boga na ziemi a poetycko  kobieta to cud i kwiat natury. Lyon był pierwszym miastem po drodze,gdzie mieliśmy mały przystanek dla rozprostowania nóg. Natasza poczuła, że moja ręka ucieka od jej  serca i otworzyła  swoje piękne  czarne oczy z zapytaniem co się dzieje, ja odpowiedziałem poetyczną frazą z operetki Księżniczka Czardasza E.Kalmana (co się dzieje oszaleję miłość w sercu mam) było jej bardzo przyjemnie i w nagrodę dostałem buziaka. Przystanek był krótki bo mieliśmy tylko 15 minut, ale zdążyliśmy skorzystać z toalety a ja  dodatkowo miałem dla ukochanej aromatyczną jak jej  usta kawę. Odjechaliśmy bardzo szybko i mieliśmy czas do następnego przystanku pogadać z Nataszą na różne tematy o osobistych i życiowych sprawach. Opowiedziałem jej swoją historie życiową z ręka na sercu, że byłem żonaty z bardzo piękna kobietą, że mam ukochaną córeczkę, że byliśmy z żoną dużo lat ale 2 lata temu często kłóciliśmy się i ja z tego powodu,żeby coś złego się nie stało zdecydowałem  się rozwieść i teraz jestem wolny jak ptaszek. Dodatkowo powiedziałem jej, że nie jestem a  ni rosyjskiego a ni ukraińskiego pochodzenia, a się urodziłem za czasów Króla Michaja w Rumunii i że w genach mam bardzo mocne europejskie geny wolności i demokracji, że totalitarny reżym Związku Radzieckiego dla mnie to było okropnym i obrzydliwym więzieniem   i że całe życie marzyłem uciec na Zachód  do Europy. Powiedziałem dalej, możliwe, że  zostanę  w Polsce. Ona słuchała bardzo poważnie i kiedy ja skończyłem swoje opowiadanie opowiedziała mi o swojej historii życiowej, że ma męża ale jest w trakcie rozwodu.Z zapytałem ją z jakiego powodu się rozwodzą, ona odpowiedziała,że on jest kapitanem statku handlowego i bardzo rzadko bywa w domu i z tego powodu bardzo się kłócą. I ona z tego powodu bardzo cierpiała bo chciała mieć kochającego mężczyznę w domu obok siebie nie chciała być miesiącami samotna. Zaproponowałem jej żeby została w Polsce razem ze mną bo czuję do niej bardzo gorące uczucie i nie chciałby aby to się skończyło. Ona stwierdziła,że się zastanowi nad moja propozycją i da mi odpowiedź po przekroczeniu polskiej granicy czyli za dwa dni przytulia się mocno do mnie, podziękowała za obiecującą propozycję i mocno mnie ucałowała. Byłem bardzo zadowolony z siebie,że mieliśmy rozmowę na ten bardzo ważny dla mnie temat. I tak w pięknych rozmowach na różne  tematy powoli zbliżaliśmy się  do ostatniego miejsca naszej wycieczki Nice,Monaco i Cannes. Z tego co nam powiedziała kierowniczka hotel jest zarezerwowany w Nice z powodu tego,że w Monaco i Cannes ceny są wysokie w porównaniu z Nice, a dojechać z Nice do Monaco i Cannes niema żadnego problemu bo po pierwsze my mieliśmy  swój autobus lub za złotówkę autobusem można za 25-30 minut szybko dojechać wszędzie. I tak w dobrym i miłosnym nastroju dojechaliśmy do Nice, była godzina 19.00 i nasz autobus był przy naszym hotelu. To nie był super luksusowy hotel ale był oddalony 5 minuta od Dworca Kolejowego i morza a pokoje mieliśmy  bardzo małe ale osobne. Nam z NataszA bardzo to się podobało bo to dla nas zakochanych był wielki komfort dla  naszych miłosnych spotkań i rozmów. Natasza robiła sobie makijaż i prysznic a ja szybko poszedłem do supermarketu, który był bardzo blisko. Supermarket był luksusowy i ceny tak samo byli super europejskie. Na półkach z winem byly różne cuda cudeńka i jako znawca win bo moja matka kiedy ja pytałem,gdzie ja się urodziłem to mówiła, że w winogronie a dodatkowo był okres w moim życiu, kiedy pracowałem jako zastępca kierownika winiarni  w Odessie. Z tego powodu nie miałem dużych problemów z zakupem dobrego szampana firmy Ettine Dumond i po dobrej cenie oraz smacznych produktów od miejscowych kucharzy  na pyszną kolację z ukochaną. Kiedy wszedłem do pokoju moja ukochana Dama powiedziała,że jest głodna i pragnie bardzo się całować  Powiedziałem spoko wszystko jest ok siadaj za stół i zamknij oczy i wtedy wyłożyłem na szerokim łóżeczku  cuda kulinarne  z Nice. Natasza szybko zaczęła  robić kolację, a ja poszedłem pod prysznic, a po prysznicu,kiedy ubrałem się na wizytowo Natasza aż podskoczyła na mój szykowny i gentelmeński  wizerunek bo byłem ubrany w prawdziwy garnitur celebryty i białą koszulę pod muszką. Na stole stał przygotowana kolacja a otwieranie francuskiego szampana Natasza zostawiła mi i ja chętnie pokazałem jej prawdziwy master klas jak jego otworzyć. Nie mieliśmy w pokoju arystokratycznych kieliszków i musiałem wykorzystać to co było to nie przeszkodziło nam wypić super szampana na bruderszaft. Potem głodna i piękna Natasza z wielkim apetytem zjadała wszystko co było na stole mnie też coś zostało. Kiedy ona miała już mocną adrenalinę po wypociu szampana i zjedzenia kolacji podeszła do mnie i  zerwała moją muszkę oraz  powiedziała seksownym tonem zdejmuj swoje majtki i całuj mnie mocno i to było zaskoczenie bo ja planowałem nocny  spacerek na Promenadę Anglików. I tak wszystkie moje  plany o nocnym  spacerku po  Nicei i Promenadzie odeszły  na bok A ja jak wariat po wypitym szampanie podniosłem ją na rękach i w euforii seksu padliśmy na podłogę. Ona z erotycznym  uśmiechem powiedziała  bierz mnie i kochaj bo jestem pijana oraz spragniona seksu. I tak kochaliśmy się  całą noc, piliśmy  szampana i płakaliśmy jak dzieci z powodu tego, że  ja zdecydowałem zostać w wolnym kraju europejskim a ona nie może tego zrobić bo ma dziecko i chorą matkę  i musi wraca do Odessy. Kiedy zasnęliśmy to wielka tajemnica bo nikt tego nie pamiętał bo i ja i ona wypiliśmy łyk a może dwa już nie pamiętamy i tak na podłodze  zasnęliśmy. Rano o 6.00 obudziłem się i zaniosłem Nataszę do łóżku a ja ubrałem się na sportowo i poszedłem na spacerek do Promenade Anglettere (Promenada Anglików), która od centrum Nicei  wzdłuż  morza ciągnie się do lotniska, które znajduje się w odległości 8 km. od naszego hotelu. Kiedy ja wróciłem do hotelu szwedzki stół był już otwarty i ja z pachnącą kawą poszedłem do pokoju, gdzie ukochana Natasza coś we śnie krzyczała bierz mnie i to był znak do zdobycia jej ciała i serca. I tak zaczynał się dzień naszego odjazdu. Szybko wstaliśmy  wypiliśmy kawę i pospiesznie  poszliśmy na zbiórkę z kierowniczką, gdzie otrzymaliśmy informację, że mamy cały dzień wolny i do wyboru możemy albo razem lub samodzielnie spędzić wolny czas a  odjazd do domu zaplanowano o g.20.00. Zdecydowaliśmy, że idziemy na spacer po trójmieście sami bez grupy. Tym bardziej,że chcieliśmy się przed rozstaniem nacieszyć sobą a dodatkowo zdążyć zwiedzić wszystko co mieliśmy zaplanowane. Zaczęliśmy od miłosnych buziaków i sesji zdjęciowej przed hotelem i od razu ruszyliśmy w stronę Promenady Anglików,gdzie zauważyliśmy mnóstwo ludzi młodych i bardzo dojrzałych w wieku od 20 do 90 lat, którzy bardzo sprytnie biegali i robili ćwiczenia zdrowotne. Z lewej strony było Lazurowe Wybrzeże a z prawej strony bardzo prestiżowe i drogie hotele. W jednym miejscu ze strony morza przed hotelem Negro dla milionerów był czarnoskóry malarz, który malował budynek hotelu.Powiedziałem malarzowi bonjour i zrobiłem jemu komplement, że bardzo dobrze jemu to idzie. On podziękował i poszliśmy dalej wzdłóż wybrzeża. Promenada Anglików jest bardzo długa i ciągnie się do samego lotniska. W czasie spacerku opowiadałem Nataszy że Nicea jest bardzo dużym miastem a liczba ludności wynosi prawie 350 tys.mieszkańców a cała aglomeracja więcej jak 900 tys. Powiedziałem jej że promenada idzie do samego lotniska, które jest trzecim pod  względem liczby pasażerów we Francji oraz jest drugim co do wielkości miastem nad Morzem Śródziemnym. Natasza nagłe popatrzyła romantycznie mi w oczy i tajemniczo powiedziała,że jest głodna i zaproponowała wrócić do pokoju oraz przedłużyć nocną ucztę z resztek nocnego hulania,  ja powiedziałem, że nie mam nic przeciw i podążyłem za nią w stronę naszego hotelu z myślą, ze na jedzeniu się nie skończy. Byłem bardzo zachwycony takim zakończeniem spacerku po Nicei. Weszliśmy do pokoju i Natasza wysłała mnie pod prysznic, a sama zajęła się przygotowaniem posiłku. Kiedy wróciłem do pokoju Natasza była naga i gotowa do uczty miłosnej  Popchnęła mnie na łóżko i władczym ruchem zerwała ze mnie ręcznik, powiedziała dzisiaj mam ochotę na twojego ptaszka. Rzuciła się na mnie jak wygłodzona pantera i zaczęła całować mojego ptaszka. Byłem w euforii i nie miałem  szans i nie chciałem się bronić. Potem przyszła kolej na moją inicjatywę i ja słodko i namiętnie całowałem jej kwiatek, piersi, usta i wszystkie miejsca na ukochanym ciele. Po uczcie miłosnej z wielkim apetytem zjedliśmy wszystko co zostało do zjedzenia. Mieliśmy mało czasu na odpoczynek bo  musieliśmy się spieszyć bo o godzinie 12.00  było  zaplanowane oglądanie defilady przed Pałacem Princa Alberta de Monaco. Przystanek autobusu do Monaco mieliśmy niedaleko od hotelu i za pół godziny byliśmy przed Pałacem wielkiego Princa. Przy Pałacu było bardzo dużo ludzi oraz nasza grupa wycieczkowa. Punktualnie  o 12.00 zaczęła się defilada Gwardii Princa, którzy byli  ubrani w historycznych strojach.Po defiladzie zrobiliśmy mocną sesję zdjęciową i ruszyliśmy ponownie do miejscowego autobusu aby dojechać do mekki Festiwalu filmowego oraz miejsca zamieszkania  przez celebrytów i miliarderów. Dowiedzieliśmy się,że Festiwal Filmowy odbywa się w maju a my byliśmy w lutym ale mogliśmy podziwiać miejsca, gdzie on się odbywa. Byliśmy również na przystani, gdzie stoją piękne i nowoczesne jachty miliarderów  i mieliśmy szczęście zrobić dużo zdjęć różnymi osobami. Po takich wielkich i przyjemnych emocjach i sesji zdjęciowej postanowiliśmy zjeść obiad w takim pięknym i znanym na cały świat miejscu jakim jest Cannes. Obiad był bardzo uroczysty a po nim poszliśmy na plac,gdzie znani malarze wystawiali swoje bardzo piękne i drogie obrazy. I tak między ucztą miłosną i duchową czas szybko leciał i trzeba było wracać do hotelu po bagaże bo o 20.00 był odjazd naszego wycieczkowego autobusu w dalszą drogę w stronę domu. Weszliśmy do pokoju szybko zebraliśmy swoje rzeczy, spakowali bagaże i poszliśmy do autobusu. Kierowniczka była bardzo zadowolona,że wszyscy są na swoich miejscach i nasz autobus ruszył w daleką drogę. Przed świtem byliśmy już na terenie Polski. Kiedy dojechaliśmy do Zielonej Góry był zaplanowany postój. Ja pożegnałem  się z  grupą wycieczkową oraz ukochaną Nataszą, która miłośnie mnie pożegnała i dała mi swój adres i telefon abyśmy byli w kontakcie. W pożegnalnej rozmowie poprosiłem Nataszę aby mnie powiadomiła gdy się okaże, że z tej miłosnej przygody będą konsekwencje i okaże się, że jest w ciąży, to ja natychmiast wrócę do Odessy i będziemy razem wychowywać nasze dziecko. I tak ja zostałem w europejskim kraju. a autobus odjechał do Odessy. Za godzinne miałem pociąg do Warszawy i wyjechałem z pragnieniem i nadzieją rozpoczęcia nowego okresu w moim życiu. W stolicy Polski Warszawie na Żoliborzu przy ulicy Mickiewicza  14 znalazłem  mieszkanie a następnie za kilka dni założyłem firmę kosmetyczna pod nazwą "Princesse du Bal". Po 2 miesiącach zadzwoniłem do Nataszy z zapytaniem czy wszystko jest w porządku. Powiedziała  mi ,że wróciła do męża i po woli zapomina o naszym romansie. Po paru latach na podstawie faktu,że założyłem własna firmę otrzymałem kartę pobytu w Polsce. Po latach pracy i działalności społecznej otrzymałem Polskie Obywatelstwo.I tak moje życiowe marzenie mieszkać w wolnym kraju się spełniło.Opowieść została zakończona.Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zapraszam do czytania moich historycznych blogów. Czekam na Państwa opinie. dr Vasyl Stratulat-Smolnicki.










                                                     























 

   
































Komentarze

  1. Witam Państwa serdecznie.Zapraszam do czytania nowego mojego bloga o historycznych podróżach do Paryża,Monako,Nice, Cannes i innych miast Francji. Obiecam Państwu wielką adrenalinę i pięknych emocji.Bardzo dziękuje.Czekam na Państwa opinie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę że powstaje kolejny bloog o podróżach. Lubię czytać o ciekawostkach związanych z poszczególnym krajem oraz oglądać zabytki architektury i dowiadywać się o różnych atrakcjach o których niejednokrotnie nie pisze się w przewodnikach. Czekam na dalszy ciąg opowiadania tym bardziej,że dotyczy to czasów kiedy Polska nie była jeszcze w UE tylko w bloku komunistycznym. Brawo, Brawo. Pozdrawiam serdecznie z Krakowa. Jestem Pana stałą czytelniczką.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem czytelniczką Pańskich blogów. Zainteresował mnie w tym blogu wątek miłosny. Ciekawa jestem dalszego ciągu wycieczkowego romansu. Oprócz gorącej miłości, która rozkwita z dnia na dzień, dowiaduję się również bardzo dużo o zabytkach odwiedzanych miast oraz ciekawostkach historycznych. Czekam na dalszy ciąg opowiadania a zwłaszcza ciekawi mnie co będzie dalej z zakochaną parą. Czy romans przetrwa dłużej niż wycieczka, czy będzie kontynuowany dalej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam Panią serdecznie i bardzo dziękuję za szczerą opinie mojego romantycznego opowiadania. Gwarantuję Pani,że dalszy ciąg blogu będzie jeszcze ciekawszy. Wielkie Brawa dla Pani i kolorowych snów. Pozdrawiam z Krynicy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty